Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Herbaciarnia w Kowarach była jedną z architektonicznych ikon Dolnego Śląska. Mało brakowało, żeby budynek przepadł

Alina Gierak
Alina Gierak
Miejscowi mówią na zabytkowy budynek "Grzybek". Po kilkudziesięciu latach ma szanse być znowu ozdobą Kowar
Miejscowi mówią na zabytkowy budynek "Grzybek". Po kilkudziesięciu latach ma szanse być znowu ozdobą Kowar FB Herbaciarnia Kowary
Do połowy XX wieku Herbaciarnię w Kowarach można było znaleźć na wielu pocztówkach z Dolnego Śląska. Niewielki budynek pawilonu oficerskiego był wspaniałym przykładem architektury ogrodowej. "Grzybek", bo tak go nazywali miejscowi, przetrwał do lat 60. minionego wieku. Potem systematycznie niszczał. I zostałaby pewnie po nim kupa kamieni, gdyby nie Emilia Baszak, restauratorka z Wrocławia, rodowita kowarzanka. Dzięki jej determinacji "Grzybek" wraca do życia.

Spis treści

Krótka historia zabytkowej Herbaciarni w Kowarach

Pawilon stanął w 1780 roku w ogrodzie willi miejskiej rodu von Arnauld de la Perière w Kowarach. Służył jako miejsce do odpoczynku, popijania herbaty i rozmów w miłym towarzystwie.

Po po przekształceniu willi w koszary stał się miejsce odpoczynku VII Legnickiego Regimentu Grenadierów Królewskich. Stąd jego nazwa "pawilon oficerski".

Obiekt jeszcze w latach 60. XX wieku służył turystom. W 1986 roku trafił do rejestru zabytków i pozostawał w prywatnych rękach. Były właściciel doprowadził budynek do niemal całkowitej ruiny.

Wydawałoby się, że nic nie uratuje budowli. Na ratunek przyszła jednak Emilia Baszak, mieszkanka Kowar, restauratorka z Wrocławia. Kupiła herbaciarnię i rozpoczęła jej remont.

Przeczytaj tutaj o rolniku z Dolnego Śląska, który uratował pałac:

Pani Emilia ratuje Herbaciarnię, symbol Kowar

- Stan budowli groził katastrofą budowlaną – wspomina Roman Rutkowski, architekt, autor projektu odbudowy "Grzybka". Przegniłe, skorodowane deski, dziurawy dach, zalane wodą ściany, długo można by wyliczać. 1/3 oryginalnej substancji zabytkowej uda się nam pewnie uratować. To i tak więcej niż oczekiwaliśmy – mówi architekt.

Prace przy odbudowie wymagają uwagi i staranności o każdy detal. Prowadzone są pod okiem konserwatora zabytków. Są bardzo kosztowne. Sam remont dachu wyceniono na blisko 200 tys. złotych. Pani Emilia finansuje je z własnej kieszeni i z niewielkim wsparciem z dotacji. Dlaczego porwała się na takie kosztowne przedsięwzięcie? Jak mówiła w wywiadach, zrobiła to z miłości do rodzinnych Kowar i z sentymentu.

Gdy mieszkała w Kowarach i przechodziła obok "Grzybka", zawsze bolało ją serce, że taka piękna budowla się rozpada. A to przecież ważny element historii Kowar i Dolnego Śląska. Postanowiła uratować Herbaciarnię.

Odbudowa rozpoczęła się w 2021 roku. Jej przebieg można śledzić na profilu Herbaciarnia Kowary na Facebooku.

- Za nami rozbiórka dachu. Dobra wiadomość jest taka, że niektóre zdrowe dachówki będziemy mogli wykorzystać ponownie, pokrywając nimi górną część dachu. Nie zdjęliśmy starej więźby, ale dokładamy brakujące lub wymieniamy uszkodzone elementy konstrukcji drewnianej bezpośrednio na budynku. Pozwoli na zachowanie oryginalnej geometrii dachu

– wyjaśnia Roman Rutkowski.

Obiekt po renowacji ma szansę stać się atrakcją dla turystów, tym bardziej że samorząd Kowar planuje obok utworzenie traktu pieszo-rowerowego.

Dlaczego Herbaciarnia w Kowarach jest tak wyjątkowa?

  • Budynek jest przykładem architektury ogrodowej w stylu chińskim. W Polsce jest niewiele takich zachowanych budowli.
  • Pawilon jest przykładem dawnej architektury ogrodowej. Składał się z trzech głównych części: kamiennej podstawy zakrywającej piwnicę, słonecznego, Piano Nobile z głównym salonem oraz rozległym dachem, pokrytym łupkiem w naprzemiennych pasach i zwieńczonym małą palmą z polerowanej blachy miedzianej.
  • Z poziomu holu można było wyjść na balkon, z którego podziwiano Śnieżkę.
  • Herbaciarnia była jednym z najważniejszych przystanków na szlaku turystycznym w Schmiedebergu (dzisiejsze Kowary).
    W przedwojennej prasie pisano o Herbaciarni z Kowar jako "najwspanialszym przykładzie architektury ogrodowej epoki fryderycjańskiej!". Była niezwykłą dekoracją miejskiej promenady.

Znajdował się przy niej przystanek, kamienne ławki, na których spacerowicze mogli przysiąść i podziwiać widok na Śnieżkę. - czytamy na profilu Herbaciarnia w Kowarach na Facebooku.

Przed realizatorami odbudowy jest jeszcze dużo pracy. Trudno powiedzieć, kiedy zasiądziemy na herbatę w „Grzybku”. Na razie cieszmy się, że na Dolnym Śląsku ratuje się kolejny cenny zabytek. Takim inicjatywom tylko przyklasnąć i je wspierać.

Jak dojechać do Kowar, zobacz tutaj:

Czytaj także:

Oglądaj także

od 16 lat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na goerlitz.naszemiasto.pl Nasze Miasto