Szpital Tymczasowy we Wrocławiu krytykowany przez posłów opozycji. Wojewoda nie ma wątpliwości: To był najlepszy tego typu szpital!

Maciej Rajfur
Maciej Rajfur
Wojewoda dolnośląski tłumaczy, że szpital przy ul. Rakietowej został zbudowany "na wariackich wręcz zasadach". W miesiąc trzeba było oddać 100 łóżek. Natomiast w momencie rozpoczęcia tej inwestycji nikt w Polsce nie tworzył takiego obiektu.
Wojewoda dolnośląski tłumaczy, że szpital przy ul. Rakietowej został zbudowany "na wariackich wręcz zasadach". W miesiąc trzeba było oddać 100 łóżek. Natomiast w momencie rozpoczęcia tej inwestycji nikt w Polsce nie tworzył takiego obiektu. Pawel Relikowski / Polskapress
Posłowie Koalicji Obywatelskiej postanowili przyjrzeć się rozliczeniom za szpital tymczasowy we Wrocławiu, który powstał w czasie pandemii. Wojewoda dolnośląski odpowiada na ich zarzuty.

Szpital kosztował ponad 80 milionów - dużo czy mało?

Posłowie Koalicji Obywatelskiej podjęli temat rozliczenia szpitala tymczasowego we Wrocławiu. Przypomnijmy, że każdy wojewoda otrzymał w pandemii dyspozycje, aby przygotować szpital tymczasowy.

- Wydawali różnie. Od 17 do 30, nawet 40 milionów złotych. Dzisiaj możemy powiedzieć, że we Wrocławiu jest najdroższy szpital w Polsce. Na początku miał kosztować 16 milionów złotych, dzisiaj się kończy kwotą 85 milionów – poinformował poseł PO Dariusz Joński.

Wojewoda dolnośląski Jarosław Obremski odnosi się do tych słów:

- Za dwa lata funkcjonowania to nie jest zła cena - mówi portalowi GazetaWroclawska.pl wojewoda Jarosław Obremski. - I to nie był najdroższy szpital w Polsce, natomiast twierdzę, że był najlepszy. Przede wszystkim znakomicie wyposażony w tlen, co zostało zweryfikowane przez życie bardzo pozytywnie. Nawet szpitale stacjonarne nie miały możliwości odkręcenia tak kurków z tlenem, jak w tym szpitalu. Mieliśmy nawet dodatkowe zabezpieczenie tlenu w przypadku awarii. Ta jakość kosztuje. Można budować tańsze szpitale, ale to już kwestia decyzji. Uniwersytecki Szpital Kliniczny stawiał daleko idące wymagania jakościowe, aby potem, gdy szpital tymczasowy ruszył, ludzie tam pracujący mogli skoncentrować się na leczeniu ludzi – dodaje Jarosław Obremski.

Jak dodaje, szpital był budowany na "wariackich" wręcz zasadach. W miesiąc trzeba było oddać 100 łóżek. Natomiast w momencie rozpoczęcia tej inwestycji nikt w Polsce nie budował tymczasowego tego typu placówki szpitalnej.

Dlaczego nie było szpitala tymczasowego w Hali Stulecia?

Posłowie PO mówią, że „dokonali analizy i kontroli”. Ich zdaniem we Wrocławiu nadzór nad szpitalem przejęli biznesmeni dlatego, że zamiast deklarowanej wcześniej Hali Stulecia, pod budowę szpitala tymczasowego wybrano ostatecznie prywatny teren na obrzeżach miasta przy ul. Rakietowej.

- Po pierwsze Hala Stulecia okazała się powierzchniowo zbyt mała i trzeba by było do niej dobudować dodatkowe elementy. Po drugie, nie nadawała się komunikacyjnie. Trzeba by było przeorganizować ruch w mieście. To oznaczało dodatkowe zatory na Wielkiej Wyspie i duże emocje u mieszkańców. Poza tym rozmawiamy o zabytku UNESCO, a budowa szpitala covidowego związałaby się z jego częściową dewastacją. Sam uczestniczyłem we wpisywaniu hali w dziedzictwo UNESCO i wiem o niej sporo. I kolejny argument: koszty eksploatacyjne zresztą byłyby dużo większe. Hala Stulecia jest bardzo wysoka – odpowiada wojewoda Obremski.

Dodaje, że decyzja o lokalizacji szpitala była szeroko konsultowana i są na to dokumenty.

- To nie było widzimisię ani mój wybór, lecz wybór zbiorowej mądrości. A nie obchodzi mnie, czy to prywatną ścieżką czy publiczną, ponieważ w tamtym momencie liczyła się szybkość zbudowania szpitala dla ciągłości ratowania życia ludzkiego - przypomina Obremski.

Szpitalem zajmowali się ludzie spoza urzędu wojewódzkiego

- W imieniu wojewody decyzje podejmowali dwaj pełnomocnicy. Biznesmeni. Jeśli ktoś wybrał biznes, niech idzie do biznesu. Wojewoda oddał to wszystko na zewnątrz, ludziom związanym z premierem Morawieckim - oświadcza poseł Joński.

- Mówimy o inwestowaniu w nową nieruchomość, w nowe hale, podnoszące znacznie wartość całego projektu szpitala. Przyszły pełnomocnik wojewody negocjuje z biznesmenami umowy, choć nie jest jeszcze oficjalnie zatrudniony u wojewody. To były samorządowiec, biznesmen, z szerokimi kontaktami na Dolnym Śląsku. Wykonuje pracę pro bono czyli bez wynagrodzenia i bez odpowiedzialności. Potem powołany jest kolejny pełnomocnik, który już wystawiał faktury - opowiada poseł Michał Szczerba.

Jarosław Obremski: - Posłom PO chodzi w pierwszym rzędzie o Macieja Bluja. Określają go jako biznesmena, który chciał zarobić. Być może warto uświadomić sobie, że istnieje jeszcze coś takiego jak postawa obywatelska. Kiedy dzieje się chryja i zagrożone okazuje się życie ludzi, to inni – niosący pomoc – nie chcą zarabiać. Być może to dla posłów Platformy Obywatelskiej jest rzecz niepojęta. Warto im przypomnieć powódź w 1997 roku. Pan Bluj może się odnieść, czy jest ohydnym biznesmenem, ale ten atak na prywatną inicjatywę śmierdzi mi wczesnym Gomułką. Czy biznes zarobi? Pewnie tak. Ale tak samo byłoby z Halą Stulecia, gdzie z kolei oferta okazała się chyba czterokrotnie droższa – stwierdza wojewoda.

Posłowie PO zastanawiają się, dlaczego wziął ludzi z zewnątrz, spoza urzędu? Wojewoda podkreśla, że miał miesiąc na budowę szpitala i potrzebował do tego kompetentnych ludzi.

- W urzędzie wojewódzkim nie ma osoby o takim doświadczeniu wobec wyzwania, które stanęło przed nami. Czemu mamy podejmować ryzyko w sytuacji zagrożenia życia ludzkiego? A poza tym, 20-30 procent pracowników urzędu chorowało. Większość pracowników zdrowych wykonywała pracę ponad normę. Gdybym miał budować szpital siłami urzędu, musiałbym oddelegować do tego co najmniej kilka osób. Posłowie PO chyba nie chcą tego zrozumieć - odpowiada J. Obremski.

Kontrola sprawdza zachowanie procedur, a sytuacja wychodziła poza procedury

Posłowie Koalicji Obywatelskiej dotarli do raportu Biura Kontroli MSWiA. Kontrola jeszcze trwa, ale uważają, że pokazuje ona, iż nie traktowano inwestycji z należytą starannością i wykazano się niegospodarnością. - Podjęliśmy decyzję o przygotowaniu wniosku do prokuratury. To musi znaleźć finał w organach ścigania – zapowiada Szczerba

- Dostaliśmy informację o ugodzie, że od maja przyszłego roku właściciel terenu będzie mógł przejąć wybudowane hale. Nie będzie musiał za nie specjalnie płacić, bo rozebranie byłoby bardzo kosztowne – dodaje Joński.

Wojewoda uważa, że ocena kontrolerów dotyczy ogólnego problemu kontroli, w sytuacji tak wyjątkowej jak pandemia.

- Kontrolerzy są wyuczeni na podstawie procedur, a tutaj nagle tych procedur nie ma. Trzeba szukać rozwiązań elastycznych ze względu na dynamikę sytuacji. Jakbym miał iść według procedur, to w ciągu pierwszego miesiąca pandemii nie miałbym gotowej pierwszej części szpitala. Zresztą ustawa pozwalała na skrócenie pewnych reguł. Ci, którzy kontrolują, nigdy nie budowali, nie znają uwarunkowań. Tej wiedzy nie mają. Pandemia była sytuacją nadzwyczajną - podsumowuje Obremski.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jak przekuć naukę w sukces biznesowy? Pomogą w tym spin-offy

Materiał oryginalny: Szpital Tymczasowy we Wrocławiu krytykowany przez posłów opozycji. Wojewoda nie ma wątpliwości: To był najlepszy tego typu szpital! - Gazeta Wrocławska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na goerlitz.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie