Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Urzędnicy z Wrocławia zamknęli aptekę w Wałbrzychu, która działała ponad 20 lat. Czy to kara za ratowanie ludzi w pandemii? ZDJĘCIA, FILM

Adrianna Szurman
Adrianna Szurman
Wideo
od 7 lat
W jednej chwili urzędnicy z Dolnośląskiego Inspektoratu Farmaceutycznego we Wrocławiu przekreślili dorobek życia 77-letniego Jerzego Deckerta z Wałbrzycha. Całym sercem oddanego pacjentom, który w branży farmaceutycznej pracuje 55 lat. Bez zarzutu. Do czasów pandemii koronawirusa, kiedy ludzie odbijali się od drzwi zamkniętych przychodni, a on nie zostawił ich bez leków. Dziś nie ma co jeść, za co płacić rachunków, oddał samochód, a lada dzień straci dach nad głową. Jaką "zbrodnię" popełnił, że wymierzono mu najsurowszą karę? Zobacz wideo.

Pytanie jest jedno. Dlaczego właścicielowi Apteki pod Arkadami w Wałbrzychu wymierzono najsurowszą karę z całego wachlarza kar, które Dolnośląski Inspektorat Farmaceutyczny we Wrocławiu mógł na niego nałożyć? W jednej chwili po kontroli zamknięto aptekę, którą wspólnie z najbliższą mu osobą, Anetą Lubczyńską prowadził na Piaskowej Górze przez ponad 20 lat. Pozbawiono dostępu do leków setki osób, które miały otwarte recepty w ich aptece. Także specjalistycznych, których nie mógł wypisać zwykły lekarz.

Jak mówią właściciele, urzędnicy sięgnęli po najbardziej drastyczne środki bez zasięgnięcia opinii kogokolwiek, a za panem Jurkiem murem stoją setki pacjentów. To on przez całe swoje dorosłe życie doradzał im, co wziąć na ból głowy, jaki lek zastosować podczas grypy i z jakimi skutkami ubocznymi muszą się liczyć. Pan Jerzy wiedzę o działaniu leków ma w przysłowiowym małym palcu.

Jest nie tylko teoretykiem, który po studiach farmaceutycznych napisał kilka prac naukowych, także w języku angielskim i włoskim dla Polskiej Akademii Nauk. Ale przede wszystkim praktykiem, który przez lata stał za ladą apteki na pierwszej linii kontaktu z pacjentem. Do teraz.

Apteka pod Arkadami działała przy ul. Głównej na Piaskowej Górze przez ponad 20 lat

W tym czasie zyskała sobie grono wiernych pacjentów, którzy ufają panu Jerzemu i pani Anecie i którzy właśnie tu chcą przychodzić w chorobie. Apteka została zamknięta z rygorem natychmiastowej wykonalności podczas ostatniej kontroli obejmującej okres dwóch lat. Choć wcześniejsze kontrole zawsze przebiegały bez zarzutu i nikt nigdy nie złożył skargi.

- Kontrolowano okres 2 lat, czyli pandemii koronawirusa oraz czasu, kiedy wybuchła wojna w Ukrainie. To w aptece tłumy zrozpaczonych pacjentów szukały pomocy. To my byliśmy ostatnią deską ratunku, kiedy chorzy ludzie nie dostali się do przychodni, kiedy lekarze zamknęli przed nimi drzwi. Kiedy nie można było wychodzić z domu, a później dostać się do poradni. Aż w końcu, kiedy pukali do nas Ukraińcy bez peseli, chorzy i przerażeni. Mieliśmy do wyboru, sprzedać lek bez recepty, albo odesłać człowieka z ropnym zapaleniem gardła albo zęba bez antybiotyku... Albo człowieka, któremu skończyły się specjalistyczne leki na astmę czy serce, a z historii choroby wynikało, że musi je brać, bo inaczej umrze - tłumaczy ze łzami pani Aneta.

Urzędnicy skontrolowali aptekę w Wałbrzychu w czasie nieobecności właścicieli, nie zasięgnęli też opinii o panu Jerzym

Apteka została zamknięta za sprzedaż leków bez recepty. Ale nie lekarstw z listy ścisłego zarachowania, psychotropowych. Bo takich nigdy aptekarze nie sprzedali. Dolnośląska Inspekcja Farmaceutyczna we Wrocławiu zakwestionowała antybiotyk Duomox, lek na katar Cirrus, lek antykoncepcyjny, leki na astmę (kontynuacja leczenia), w jednym przypadku lek na serce (kontynuacja leczenia) i Nimesil przeciwbólowy.

Za sprzedaż takich leków bez recepty, prawo farmaceutyczne nie narzuca kontrolującym obligatoryjnego zamknięcia apteki z rygorem natychmiastowej wykonalności. Tak drastyczne kroki przewidziane są tylko w kilku sytuacjach, m.in. za handel "lewymi" lekami czyli niedopuszczonymi do obrotu, za wywóz leków za granicę, za sprzedaż "psychotropów" bez recepty.

W innych sytuacjach kontrolujący może ale nie musi tego zrobić. Cofa jednak zezwolenie na prowadzenie działalności aptece, jeśli uzna że właściciel nie gwarantuje rękojmi, że apteka będzie pomagać pacjentom w odpowiedni sposób.

- Jak urzędnik, który mnie nie zna. Który nie zasięgnął niczyjej opinii na temat mojej pracy czy pracy współwłaścicielki, pani Anety może jednego dnia uznać, że nie mam pojęcia, o tym co robię? To skandaliczne i niedopuszczalne! Farmacja to całe moje życie, moja pasja, moja praca, sens istnienia. Darzę ogromnym szacunkiem swoich pacjentów, a oni mnie. Każdemu zawsze dokładnie tłumaczę działanie leku i ktoś nagle przekreśla cały dorobek mojego życia, to niepojęte - mówi zdenerwowany Jerzy Deckert.

Poprosiliśmy o opinię w tej sprawie adwokata niezwiązanego ze sprawą pana Jerzego, a który od lat udziela bezpłatnych porad prawnych naszym Czytelnikom. On także nie może uwierzyć, dlaczego na podstawie fragmentu działalności apteki, oceniono całokształt pracy?

Prawnicy przecierają oczy ze zdumienia. Pogwałcenie orzecznictwa w sprawie rękojmi

- Pod pojęciem rękojmi należytego wykonywania zawodu należy rozumieć całość cech, zdarzeń i okoliczności dotyczących danego zawodu, składającej się na jego wizerunek jako osoby zaufania publicznego. Na wizerunek ten składają się takie cechy charakteru, jak: szlachetność, prawość, uczciwość, sumienność i bezstronność łącznie. Przy rękojmi w grę wchodzi przesłanka prawna podlegająca ocenie, tym niemniej ocena ta nie może być dowolna, w każdym przypadku musi opierać się na ustalonych faktach i ocena ta podlega kontroli sądowo-administracyjnej - co do jej zgodności z prawem - mówi Jacek Jankowski, adwokat z Wałbrzycha.

I dodaje, że właśnie dlatego tak ważne w postępowaniu w przedmiocie cofnięcia zezwolenia na prowadzenie apteki jest zasięgnięcie stanowiska samorządu aptekarskiego, co do przesłanek cofnięcia zezwolenia i może być wykorzystane jako opinia w postępowaniu przed wydaniem decyzji wobec podmiotu, którego dotyczy postępowanie.

- Orzecznictwo dotyczące poszczególnych zawodów, w których wymagana jest rękojmia prawidłowego wykonywania zawodu, znajduje zastosowanie ogólnie do pojęcia "rękojmi", z uwzględnieniem cech szczególnych danego zawodu, przy czym chodzi również o wiedzę i wysokie kwalifikacje, ale o sumienność i rzetelność w całym okresie prowadzenia apteki, a nie tylko z okresu objętego kontrolą, w tym wypadku pandemii - zaznacza adwokat Jankowski.


Mało tego, urzędnicy którzy zamknęli aptekę w ogóle nie rozmawiali z aptekarzem, którego pozbawili rękojmi! Bo w dniu kontroli ani pana Jerzego, ani pani Anety nie było w Wałbrzychu. Nie zasięgnęli opinii Sądu Aptekarskiego, Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej.

Jak dodaje pan Jerzy i pani Aneta, właściciel apteki w zakwestionowanych przez inspekcję sprawach, mógł samodzielnie wypisać tzw. receptę farmaceutyczną.

- Nie zrobiliśmy tego, bo to trwa wieki. Pamiętacie Państwo kolejki przed zamkniętymi aptekami? Ludzie stali na mrozie, niektórzy naprawdę długo. Wypisanie takiej recepty zajmuje naprawdę dużo czasu, to dwie strony druku maczkiem, trzeba wypisać dane, pesele, kto miał na to czas, kto miał do tego wtedy głowę? Nie sprzedawaliśmy leków, które mogą zabić czy uzależnić, którymi ktoś mógł zrobić sobie krzywdę - zaznacza Pani Aneta.

- Paradoks polega na tym, że gdyby Jerzy wypisał te recepty, nie byłoby tematu. Czyli sprzedając leki bez wypisania recepty mógł komuś zrobić krzywdę, a gdyby ją wypisał, to już nie...

Nie mają za co żyć, prawo zabrania im oddania leków z zamkniętej apteki

Apteka została zamknięta w lipcu. I w lipcu właściciele odwołali się do Głównego Inspektora Farmaceutycznego. To było jedyne źródło utrzymania pani Anety i Pana Jerzego. Nie mieli innych aptek. Nie mają oszczędności, bo te zjadły bieżące rachunki i jedzenie. Poza tym konta zajęli komornicy. Do dzisiaj, choć mamy grudzień, nie ma decyzji w sprawie. Przedsiębiorcy nie mogą więc ani ogłosić upadłości, ani oddać leków do hurtowni, ani ich zutylizować. Wszystkie leżą na półkach i się przeterminowują. Miesięczny czynsz w aptece to 9000 zł, każdego miesiąca straty za przeterminowane leki to tysiące złotych.

- Moglibyśmy oddać leki, jeśli umarłby właściciel albo gdybyśmy sami zakończyli działalność. W innym przypadku, nie możemy, chyba że na wyraźne wskazanie Inspektoratu. Nikt nam jednak nie pomógł - załamują ręce właściciele zamkniętej apteki.

Pan Jerzy przeżył tak silny stres, że nastąpiła u niego wznowa choroby nowotworowej. Właśnie przeszedł operację okaleczającą. Razem z panią Anetą nie mają pieniędzy na bieżące funkcjonowanie. Żywią ich rodzice pani Anety, emeryci z Wrocławia...

Znikają apteki w Wałbrzychu

Postępowanie przedłużono do końca grudnia br. Po raz kolejny. Trzykrotnie zwracaliśmy się z prośbą do Dolnośląskiej Inspekcji Farmaceutycznej z prośbą o rozmowę. Dwa razy telefonicznie i raz mailem. Usłyszeliśmy, że do czasu zakończenia postępowania w tej sprawie, nikt się nie wypowie. Bezskutecznie prosiliśmy więc o dane, które nie dotycząc tej konkretnej apteki, tylko rzucają światło na ich działalność w ogóle. Pytaliśmy o to, ile aptek zamknięto za sprzedaż zwykłych leków bez recepty (bez psychotropowych), kiedy sięga się po tak drastyczne środki, a kiedy wzywa do usunięcia naruszeń, czy nakłada kary finansowe, choćby bardzo dotkliwe. A w jakich sytuacjach łamie się ludziom życie?

W ciągu kilkunastu miesięcy w Wałbrzychu i okolicy zniknęło więcej aptek. Zamknięto m.in. działającą od ponad 30 lat aptekę w Rynku. Ale to już zupełnie inna historia. Ile aptek i dlaczego zamknięto na Dolnym Śląsku? Nie wiemy, bo wrocławski inspektorat nie chciał odpowiedzieć na to pytanie. Główny Inspektor Farmaceutyczny stwierdził zaś, że nie ma takich danych, mają je wyłącznie inspektoraty wojewódzkie. Czekamy na odpowiedź.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Urzędnicy z Wrocławia zamknęli aptekę w Wałbrzychu, która działała ponad 20 lat. Czy to kara za ratowanie ludzi w pandemii? ZDJĘCIA, FILM - Dolnośląskie Nasze Miasto

Wróć na goerlitz.naszemiasto.pl Nasze Miasto